Zanim Stade stało się miastem z murami, targiem i ratuszem, było tu tylko miejsce do przybijania łodzi na skraju nadłabskich marszów. Z tej przystani w ciągu trzech stuleci wyrosła obronna siedziba hrabiów, targ arcybiskupów Bremy i wreszcie zalążek dzisiejszego starego miasta. Droga zaczyna się od nazwy, która znaczy po prostu „brzeg”.
Co mówi nazwa
Nazwa miejscowości jest starsza niż jakikolwiek dokument. W języku starosaskim stath oznaczało brzeg, wybrzeże albo przystań, a w średnio-dolnoniemieckim słowo to przybrało formę stade. Chodziło zwykle o ujście mniejszej rzeki, przy którym mogły cumować łodzie. Ten sam rdzeń kryje się w dziś już rzadkim niemieckim „Gestade” (brzeg) i – w wymowie górnoniemieckiej – w szwajcarskiej nazwie Gstaad. Językowo należy do rodziny czasowników „stehen” i „stellen” (stać, stawiać): miejsce, w którym stawia się stopę na twardym gruncie.
Do Stade pasuje to idealnie. Osada powstała na cyplu wysoczyzny (Geest), który wcina się w szeroką pradolinę Łaby, tam gdzie rzeka Schwinge tuż przed ujściem wciąż odczuwa pływy. Kto tu lądował, stawał na suchym piasku, a nie w błocie marszów.
Starsza osada koło Groß Thun
Ludzie żyli w tej okolicy już w paleolicie, o czym świadczą znaleziska archeologiczne. Pierwsza umocniona osada z własną przystanią powstała jednak nie w miejscu dzisiejszego starego miasta, lecz około czterech kilometrów dalej na południowy zachód, koło Groß Thun. Założono ją około roku 650 i przez długi czas mylnie nazywano „szańcem szwedzkim” – ze Szwedami, którzy przyszli tysiąc lat później, nie miała nic wspólnego.
Około roku 800 mieszkańcy z nieznanych powodów opuścili ten gród i przenieśli się na północny wschód, na dogodniej położony cypel. Ta przeprowadzka to właściwe narodziny dzisiejszego Stade. Około roku 900 nowe miejsce zabezpieczył gród na wzgórzu Spiegelberg.

Port na skrzyżowaniu starych szlaków
Lokalizacja była wybrana mądrze. Aż do XIII wieku Stade uchodziło za najważniejszy naturalny port między Cuxhaven a Harburgiem i za strategiczną przeprawę przez Łabę. Z północy prowadził tu Ochsenweg, szlak pędzenia wołów z Jutlandii przez Szlezwik-Holsztyn, kończący się w leżącym naprzeciwko porcie promowym Itzehoe; po stronie Stade zbiegały się dwie stare drogi dalekiego handlu w kierunku Paderborn i Hanoweru. Kto przewoził bydło, sól czy sukno między Morzem Północnym a głębią lądu, trudno było ominąć to skrzyżowanie.
Rok 994: najazd i pierwsza wzmianka
Do źródeł pisanych miejscowość wchodzi wraz z katastrofą. W roku 994 wikingowie splądrowali osadę – i właśnie w relacjach o tym napadzie po raz pierwszy pojawia się nazwa Stethu. To, że najazd w ogóle odnotowano, pokazuje, jak ważne było to miejsce już wtedy. Wkrótce potem, około roku 1000, naturalną przystań rozbudowano do prawdziwego basenu portowego: poprzednika dzisiejszego Starego Portu Hanzeatyckiego, który do dziś leży w samym środku starówki.
Hrabiowie ze Stade
Panami tego miejsca byli Udonowie (Udonen), ród szlachecki, który od X do XII wieku zarządzał północą i wschodem trójkąta między Łabą a Wezerą. Ich protoplasta, Henryk Łysy, rezydował jeszcze w Harsefeld, gdzie w 969 roku otrzymał zgodę na budowę grodu. Zapewne około 1014 roku jego potomkowie przenieśli siedzibę do Stade i odtąd zwali się hrabiami ze Stade. Lothar Udo I został w 1056 roku nawet margrabią Marchii Północnej nad środkową Łabą, z której później wyrosła Marchia Brandenburska.
Hrabstwo nie było zwartym terytorium, lecz siecią praw i posiadłości rozsianych po całym arcybiskupstwie Bremy. W 1063 roku Udonowie za wysokie odszkodowanie zrzekli się bezpośredniej podległości cesarzowi i odtąd trzymali Stade jako lenno arcybiskupa Bremy. Tym samym wyznaczono kierunek na kolejne stulecia: Stade pozostało miejscem, o które spierali się hrabiowie, książęta i biskupi.

Dwie osady, jedno miasto
Obok hrabiowskiej osady przygrodowej rósł drugi ośrodek. W 1038 roku cesarz Konrad II zezwolił arcybiskupstwu Bremy na założenie w Stade, na gruncie kościelnym, targu z mennicą i komorą celną. Wokół biskupiego kościoła św. Wilhada powstała w ten sposób osobna dzielnica pod władzą duchowną, drzwi w drzwi z dzielnicą grodową hrabiów. To sąsiedztwo władzy świeckiej i kościelnej kształtowało układ miasta aż do późnego średniowiecza.
Gdy w 1144 roku wygasła męska linia Udonów, po hrabstwo sięgnął Henryk Lew. Książę z rodu Welfów objął je w 1145 roku, połączył rozdzielone części osady w jedno miasto i otoczył je wałem i fosą. Po jego upadku w 1180 roku arcybiskupstwo i Welfowie przez dziesięciolecia spierali się o Stade – a mieszczanie potrafili ten spór zręcznie wykorzystać. O tym, jak w 1209 roku wyrosło z tego prawo miejskie, opowiada kolejny wpis.



